2013/10/01

Ślub w zieleniach

Praca w dziekanacie, jeszcze papierologia do ogarnięcia, ale zaczyna być z górki. 
I wiem, że obrona mgr to tylko formalność, ale i tak stres będzie :)
Wrażenie z Craftshow przedstawię później, jak ściągnę zdjęcia z aparatu :)
a tym czasem karteczka ślubna - UHK-owe my precious i Anaconda AltairArt (to w kwestii papierów:>)
Karteczka powstała ze ścinków pozostałych z robienia albumu :)





Miłego wieczora!

6 komentarzy:

  1. Prześliczna kartka. Ta zieleń jest naprawdę wytworna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyjątkowo udana kartka. Zielony - kolor nadziei, obrona pójdzie gładko. I wspomnienie moje takie : ja w ostatniej trójce (nazwisko z końca alfabetu) stoję pod salą i czekam na wezwanie promotora. Reszta grupy w korytarzu szaleje ze szczęścia, że już po obronie a moje koleżanki w niedoli nie są w najlepszym stanie: jedna prawie mdleje, druga prawie sika w majciochy. Nagle ta prawie sikająca patrzy martwym wzrokiem w siną dal i powiada: gdybym za tego Zdunkiewicza nie wyszła byłabym już po obronie! Weszłam na salę zdrowo uchachana, czym w prawiłam komisję w konsternację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Piękna historia :D
      Ja moją pierwszą obroną mgr się nieco stresowałam, więc była ze mną przyjaciółka, aby wesprzeć nieco na duchu. I sobie razem (ale nie za głośno) śpiewałyśmy szansy w korytarzu. I jak mnie zawołali, to szłam do gabinetu komisji podśpiewując, urwałam w pół refrenu... które dośpiewałam wychodząc ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i wszelkie komentarze :)