2013/07/17

Błękitno, zielono i żółto

Paskudne choróbsko ścięło mnie z nóg w poniedziałek (coś grypopodobnego + migrena - jak miałam szczęście nie wiedzieć, co to migrena, to już wiem), więc ostatnie dni byłam nie do życia. Szczęśliwie dziadkowie poratowali pomocą, więc dzieci nie odczuły specjalnie, choć straszy, jak tylko pojawiałam się z ciemniej jaskini dopytywał "Mamo, ale już nie boli Cię głowa?"
Od dwóch dni praktycznie nie byłam w stanie jeść i jestem bez kawy (zaraz zaraz, może te dreszcze to nie gorączka, ale zespół odstawienny ;))
Nie mniej obowiązki zawodowe zmusiły mnie do powrotu do świata żywych.
Kartkę, która pokaże zrobiłam jakiś czas temu, na wyzwanie z paletą w Skarbnicy Pomysłów (na które zapraszam:>)